2008/04/01

nolife

Stałem się strasznym noulajfem! Nic nie robię całymi dniami. Zapominam powoli jak wygląda niebo i przyroda, w ogóle nie spotykam się z ludźmi ... zdaje się, że to wymaga komentarza: roflmao. Czuję sie okrutnie źle.

Jedyny pozytyw ostatnich kilku miesięcy nie istnieje.

Brak mi czasu do dodatkowego zmarnowania na pisanie tutaj. Marnuje go na inne potrzebne rzeczy takie jak: spanie, jedzenie, granie w głupawe odmóżdżające gry - głównie sieciówki. To prawdopodobnie źle się skończy.. choćby dla moich oczu, które nie wytrzymują więcej niż 12 godzin przed ekranem.
Lubię oglądać amerykańską serię ER, przynajmniej pierwsze sezony.

btw złożyłem wizytę na stronie www.scarsonbroadway.com i zostałem przekierowany na bloggera. znalazłem tez nową piosnkę shavo i darona; jestem zadowolony z brzmienia utworu, zostawiłem im mały komentarz, oczywiście w języku angielskim i niepoprawny gramatycznie; mam nadzieję, że się ucieszą;

2008/03/05

niezadowolenie

Wydaje mi się, że lecę w kosmos - aż tak boli mnie głowa. Przerwałem pisanie notatek na jakiś czas; nie miałem ochoty. Muszę stwierdzić, że lubię niektóre filmy z Woody'm Allen'em. Podobnie jest z "Żanem Reno". W jakiś sposób jeden taki film zmobilizował mnie; pomyślałem - warto napisać notatkę... jednak warto.

Nie mam zielonego pojęcia jak się to wszystko skończy. Jestem niezadowolony.

Zamykając oczy, za każdym razem widzę setki dość miłych wspomnień z przeszłości, ale tej dalekiej... w tej bliższej jest znacznie mniej takich chwil. Wzrusza mnie to wszystko czego byłem świadkiem jako osoba. nie było źle - jest gorzej.

Codziennie widzę świat, pytam siebie dlaczego nikt nie jest dobrym człowiekiem. Nie znam odpowiedzi a to pytanie, tak samo jak znakomita większość ludzi żyje bez znaczącego powodu... żyją, bo mają żyć. Nie znoszę wszystkich ludzi... żyją. Tłok w mojej głowie, ale bezsensowny. Jedynym wyjściem jest ją sobie rozbić, nie widzieć, nie czuć, nie przeżywać, nie płakać i nie smutać już nigdy więcej. Świat jest ponad moje siły, ponad to co mogę mieć w sercu, a to jak jest wcale nie daje mi spokoju. Nie jestem stworzony dla świata takiego, jaki istnieje.

Nie mam nic więcej ciekawego do powiedzenia, jeśli ktoś chce ze mną porozmawiać, to zapraszam: chętnie przyjmę kogoś "ciekawego" i "miłego" wkraczającego z butami w moje życie. Cudzysłowy pozostawiam sobie do interpretacji.

miłego dnia.

btw sfałszowałem wyniki jednej ankiety... kilka głosów... a tam. żyjcie nawet do cholery i umierajcie, a ja i tak nie poczuję się dobrze nawet na końcu świata :x

2008/02/11

oczekiwanie

Oczekuję na zbliżający się koniec jak na wybawienie wiedząc, że może mnie spotkać więcej bólu i cierpienia niż za życia. Bezwładnie kładę się
i odpoczywam... a przynajmniej staram się chwilę odpocząć, tymczasem nachodzą mnie myśli o bezsensowności życia, smutek, zrezygnowanie. Poddaję się z całego serca... nie mam już siły.

Nadaję się najwyżej do nieistnienia. Do niczego więcej. Widzę się czasami w lustrze.. i odczuwam wstyd przed wyjściem między ludzi... nie wierze ani trochę w jakiekolwiek neutralne intencje wobec mnie. Wszyscy wrogo są nastawieni, wszyscy chcą mojej porażki. Zbyt dobrze znam ludzi.

Nie widzę sensu pisania niczego więcej. Podsumowując:
Jestem beznadziejny. To koniec. Nigdy więcej nie wyjdę z domu.

btw to chyba najgorszy koniec jaki mogłem przewidzieć dla siebie :-( nic miłego mnie nie czekało w tym zrytym życiu... do tej pory nie wybaczyłem nikomu, że żyję. huh, muszę wziąć sprawy w swoje łapki i uśmiercić się jak najszybciej.