Wpatruję się w blat biurka oświetlonego blaskiem monitora. Chwile wcześniej świecił księżyc, ale przesłoniły go już chmury. Mam pełną wspomnień głowę. Siedzę i rozmyślam. Najdalej pamięcią sięgam do czasów wczesnego dzieciństwa, chociaż czasem wydaje mi się, że te wszystkie wspomnienia to tylko wyobrażenia z jakichś opowieści... niektóre mocno zamglone. Może jednak mam "uczucia" jak każdy normalny człowiek.
Pamiętam biały zegar w kwiatki o kolorze morza, taki ze srebrną obwódką tarczy; dzień wczesny, majowy, z odgłosami polskiej wsi; promienie słońca wpadające oknami razem z wiosenną zielenią drzew; osoby, zdarzenia, piękno tych chwil.
Tego już nie ma. Nie będzie. Nastał czas szarości i smutku.
Znów poczułem łzę spływającą powoli po policzku, tuż obok ust... ale teraz zatrzymuje się na brodzie. To się zmieniło, wiele innych rzeczy też.
Widok z okna wciąż ten sam...
btw przypomnijcie mi kiedyś to opowiem wam dokładnie jakie były kolory... wspomnę brzoskwiniowe niebo, ciepły sierpniowy dzień, mój dom gdy miałem lat kilka... życzcie mi śmierci, potrzebuję umrzeć.
2008/01/24
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz