2008/02/01

nie obudzić się

Zrobiło się już ciemno dość dawno, wraz z tym i smutnawo. Jestem dość zrezygnowany i wszystko mnie boli... zdaje się, że podświadomie koduję gdzieś to wrażenie wraz z nastrojem. Czuję się wykończony fizycznie, psychicznie i jak tam jeszcze można - rzekłbym: życiowo również.
W życiu mijam całe setki ludzi, teraz już rzadziej, ale wciąż widuję ich w tv. Chwilę się zastanawiałem co dokładnie o tym napisać ale stwierdzę, że ich nie lubię. Ani jednej osoby. Absolutnie nie ufam obcym, a znajomych traktuje z dystansem - tak kiedyś moglem powiedzieć. Dzisiaj sam już nie wiem... ten dystans to chyba jakiś ceglany mur nie do rozbicia przez nikogo.
Lubię kiedy nikogo nie ma w pobliżu i siedzę sobie sam w ciszy i spokoju, słucham jakiejś ulubionej muzyki, coś piszę, oglądam video, nieczęsto już... ale wciąż czytam prasę, książki. Tylko, że to też nie jest miłe na dłuższą metę. Człowiek to jednak człowiek... ciągnie go do ludzi. Ale oni są źli. Zuo emanuje od wszystkich...

Marzę o tym aby nigdy się nie obudzić... to jest moje prawie najlepsze marzenie... tak, zdecydowanie tak.
Najlepszym jest możliwość bycia w zamknięciu, gdzie będę odczuwał ten wspaniały, z dawna mi towarzyszący ból. Nie mogę sobie wyjaśnić co mnie tak naprawdę boli. Wydaje mi się, że to dusza, serce - tak mówi się potocznie. Ten ból niszczy dużo bardziej niż fizyczny. Takiego najbardziej pragnę do końca i cały czas, w tym celu właśnie postępuję tak, a nie inaczej. Chcę aby to nigdy się nie skończyło :( jednocześnie stwierdzam, że to koniec.

btw to wszystko mi się należało... idę pogrążyć się w rozpaczy i łzach. huh.

Brak komentarzy: